noc
nie zostawiła słów
na tych kartkach
tylko atramentem
zaczerpniętym z kałamarza
niespełnionych godzin
kleksa postawiła tam
gdzie jedna kartka się zaczyna
a druga kończy
ciszą szeleszczącą zawiało
kleks wysechł
dzień gaśnie cichnie umyka
wschód słońca
pomiędzy pustymi kartkami
przychodzi zawsze zbyt szybko
a jedna kartka
to ty
a druga
to ja

2001

Początek

Pisane, by pozostać w szufladzie. Zakurzone. Zaczęły domagać się światła dziennego... Słowa.
Mój punkt widzenia. Mój świat. Mój sposób na ekshibicjonizm.