liczba pojedyncza

uczę się żyć
od kwiatu paproci
zakwita
tylko raz
i ta lekcja
tylko jedna
nauczy do końca
że życie
to liczba pojedyncza
a każdy dzień
jak oczko różańca
uczy pokory

2002

fotografia

uchwycony na fotografii moment
trwa między spojrzeniami
w pół-słowa zastygła
nie skończy się chwila

nikt nie wie - co wcześniej?

a można z blasku oczu
dopisać myśli
zaklęte na zawsze
w niemy krzyk ciszy
utkać pejzaż emocji
jak pajęczyna rozpięty
między dwoma ciałami
i możnaby rozświetlić ciemność
szczęścia latarniami

ale nikt nie wie - co dalej?

tylko płatki śniegu
pokruszone złudzenia
roztapia cicho ziemia


2010

nadmorscy mężczyźni

z miasta, co tonie
jak w wodzie w puchu porannego zaspania
gdzie dachy, kominy, wieże kościołów
niby skały niezdarte na morzu

z porannej mgły
mężczyźni wychodzą
i więcej jest ich, wciąż więcej
ci sami co dnia
twarze mają kamienne, od lat
na dworcach, peronach, przystankach
odbiciem uśmiechu żony
w oczach zmęczonych
idą
po schodach
jeden za drugim
do stoczni idą
spośród mgły

2003

w rytm cykad

tęsknię w rytm cykad wieczornych
już od zmierzchu

śnię szumem cichym
noce niespełnione
dni niedośnione

tęsknię za mgłą myśli lekką
co mnie unosi nad ziemią

ciebie lepi z puchu marzeń
podmuchem mi ciebie zabiera
choć ty tylko mara i marzenia

tęsknię choć wiem że cię nie ma
w świata mojego granicach

szukam uparcie twych śladów
ust dłoni i palców odcisków
wokół ciała mojego blisko

w rytm cykad wszystko

2005

geometria uczuć

czas wokół nas zatoczył koło
krzywe losu falują na wietrze
nasze wzloty i upadki
- linie życia przecięły się wreszcie

na osi czasu stoimy nieśmiało
za nami różne życia równania
iloczyn dobrych i złych wyborów
asymetria szczęścia wpisana w koło

misternie liczone szansy na szczęście
prawdopodobieństwo spełnienia założeń życia
czy uda się nam sprowadzić wszystko
do wspólnych dni mianownika



2011

…w tym roku wiosna zakwitła jaśminami…

dzieliła nas tylko przestrzeń
między oczu błękitnymi przestworzami
powietrze napięte jak struna pomiędzy nami
i szept rozsądku – zimna szklana szyba między gorącymi ustami

oddechy stłumione by świata nie zbudzić
na moment przed świtaniem

niedopita kropla wina, iskra sennego słońca…
już czas na niedzielne śniadanie
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie

dziś dzieli nas tylko przestrzeń
między świata błękitnymi oceanami
myśli pomiędzy nami wiatrem przez pół świata gnane
i serca drżenie na drugim końcu świata wyczuwane

obrazy jak modlitwy zapamiętane by na jawie dośnić
to, co nie zostało powiedziane

twój świt moim zmierzchem, twój słońca promień moim deszczem

noce niedośnione, przeznaczenia niespełnione
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie

2007

inny

być ponad
chcieć więcej
od siebie
od świata
sięgać poza horyzont
widzieć rzeczy dla innych niedostrzegalne

pierwszym witać świt
ostatnim dzień kończyć
chmury mieć na wyciągnięcie ręki

i nawet bliżej do nieba

mieć przestrzeń
by oddychać

mieć przestrzeń
by tworzyć

mieć przestrzeń
by czuć

mieć wszystko

nikogo tuż obok

2008

ja i ćma

ćma
moje myśli
wciąż ku światłu mkną
krążą
wiruje świat
niecierpliwie do światła lgną

na wyścigi z piórem
leci do światła
ćma

niepomna, że żar
natrętnie do lampy się pcha

trójkąt bermudzki
wszystko niknie, ginie, milknie
gdzie ja moje myśli
i ćma

2005

a jeśli?

a jeśli
takie jest szczęście
błysk ledwie
huk grzmot i ulewa
a potem tylko echo z oddali
i wspomnienie uparte
deszczem po świt się tłucze

lecz przyjrzyj się światłu!
cała ziemia w jego blasku
i każdy słyszy krzyk szczęścia
gdy niebo z ziemią się spotyka
na chwili ułamek
jak w życiu…

więc będę czekać na skrawek życia
– kilka sekund z wieczności
a potem ich odejście
celebrować będę co rano
kroplami deszczu na parapecie
co po burzy zostaną

2004

w drodze do świtu

mknę bezszelestnie przez noc
zostawiam za sobą
godziny, kilometry, myśli

może ucieknę spod nieba

w granatowej chmurze nocy
pędzę przed siebie
by skryć się za horyzont

---

przez chmury myśli droga kręta

lecz światłem księżyca
we mgle prowadzona
dotrę do świtu

bez cienia zwątpienia

2010

tik-tak, nie-tak

wyciągam rękę w rytm
tik - tak
choć nikt nigdy nie powiedział: nie
nie powiedział: tak
wyciągam rękę
tak
by poczuć raz jeszcze
smak włosów
szept skóry
sen ust
tik - tak
nie było między nami: nie
nie było: tak
nic nie było
i nie będzie
a jednak się stanie
i nic się nie zmieni
i wszystko się zdarzy

2005

takie miejsce

takie miejsce
w środku ruchliwego miasta

poza czasem

gdzie milknie szum

wystarczy zamknąć oczy
by poczuć przestrzeń
utkaną z jedwabnych myśli

i spokój


takie miejsce
w samym sobie

poza materią

gdzie cichnie krzyk

wystarczy zamknąć oczy
by odnaleźć siebie
pomiędzy pragnieniami a rzeczywistością

i mieć siłę


takie miejsce by żyć
prawdziwie

2008