nie ufaj mi nigdy
choćbym się stała Aniołem
i miała oczy szafirem lśniące
bo błękit to tylko jeden
z odcieni czerni
a szatan przecież też jest aniołem
ja zwodniczo ci mącę
grą światła i cienia
maluję palcem po wodzie
i znikam
przebieram się w twoje marzenia
ty widzisz we mnie Niebo
chcesz wzlecieć ze mną na skrzydłach
choć w powietrzu czujesz
zapach rozstania
uparcie trzymasz miłości sidła
ale cóż warte jest takie kochanie
- miłość z rąk NieAnioła
miłość oszukana sprzedana
zbyt giętka
pierwsza z miłości do Piekła
2003
W jakimś sensie znam tutaj kontekst, ale nie wiem, czy pokrywa się z Twoją intencją wiersza. w sumie 100% melancholii w odpowiedzi. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNieAnioł to moje alter-ego. Pseudonim pod którym przez wiele lat się ukrywałam. A tekst ma co prawda sporo lat, ale niepewność samej siebie to temat, który się nie dezaktualizuje. 100% melancholii.
OdpowiedzUsuńJesteśmy skazani na miłość niedoskonałą. Oszukiwanie siebie, że każda chwila w związku jest szczególna.Niektórzy próbują się nad tym zastanowić i ujmując sobie ujmują tym innych.Tak - jesteś NieAniołem tak jak ja. Wiesz, że jesteś atrakcyjna i mącisz swoim pięknem w męskich umysłach, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że najczęściej jest to próżne i nie prowadzi do prawdziwego uczucia, które na końcu wymaga od nas poświęcenia i wyrzeczeń.Miłość sama w sobie nie jest piękna, ale piękne jest to, co dla niej i przez nią czynimy. Piękne są jej owoce i nie ważne, czy zrodziła się pomiędzy pięciolatkami, matką i dzięćmi, czy dwojgiem kochanków...kończąc bardzo ładny wiersz w odcieniu czerni:))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz - szacun.
OdpowiedzUsuń