ogień i woda

dziś Bóg przyszedł ukradkiem
zastał mnie samą
z klepsydrą dziurawą w dłoni

(bezradny falochron – siedziałam nad brzegiem)

czas przez palce umykał
myśli gubiłam
sens topiłam
na plaży

(księżyc w morzu piękniał z chwili na chwilę)

On dłoń wyciągnął przed siebie
łapał piach
w kieszenie kładł głęboko
(szum fal wrześniowych samotnie wirował)
mój świat wziął do ręki
co w ustach zgrzytał
w oczy sypał
od zawsze

(świt spalił kres horyzontu)

Pan odszedł

(wiatr szormowe huki ściszył)

z klepsydry woda trysnęła
krystaliczna czysta
przejrzysta
i miłość

(biała mewa tuż nad głową – gołębicą się zdawała)

a ja źródłem potokiem
rzeką bystrą
co biegnie uparcie do morza
wprost w objęcia Boga

2004

II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Myśl i twórczość Jana Pawła II” Aleksandrów Kuj., 2004r

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz