zawierucha wiary

jestem wiatrem za twoimi plecami
dziś krzyczę i niszczę
niepokojem świszczę
albo złowrogo milczę długimi nocami

naiwnie wierzysz że jestem snem
cierpliwie czekasz
lekko się uśmiechasz
wciąż kochasz tę złudę marę – mnie

nie wiem już – niebo jest we mnie
ogień czy ziemia
coś w sobie zmieniam
czy nic dookoła mnie nie ma

podmuchem lodowym zadaję pytanie
zwątpienie lekarstwem
odejście bez zawahania
lecz zawierucha wiary milknie nad ranem

rano ujrzę myśli przejrzyste – szczęścia motyle
słońce świtem wschodzące
i Ciebie – Aniele śpiący
wytrwale przy moim boku… przepraszam – tylko tyle

2004

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz