święta ja?
święta noc?
świętojański wisi księżyc
świętojański krąży mrok
szos bezkresnych czarna nić
w noc bezkresnych cudów lśni
ja wciąż w drodze
ja wśród pól
pośród lasów, wielkich miast
szukam
pytam
błądzę...
...cóż
NieAnioła taki los
wygnanego
wyklętego
w tę noc Tobie wyśnionego
2005
zmierzch, świt, dzień, sen
przez odległość dwóch oceanów
przez świata setki kilometrów
łatwiej spojrzeć Ci w oczy
niż gdy między ustami była odległość centymetrów
patrzę więc gdy oczy zamykam
gdy Twoim porankiem w deszczu zasypiam
i gdy rzęsami po przebudzeniu
Twojego zmierzchu jak motyl dotykam
patrzę gdy przesunięci w czasie i przestrzeni
gonimy swoje zmierzchy
uciekamy przed świtami
z prawdziwością słów i uczuć minięci
- dwie krople deszczu ma mapie
z pióra ironii losu niedbale kapnięte
zmierzch, świt, dzień, sen… tak co dzień
w głowie jak ćma krąży pytanie
czy lepiej nigdy Ciebie nie spróbować
czy potem gorzko tego smaku żałować
przez świata setki kilometrów
łatwiej spojrzeć Ci w oczy
niż gdy między ustami była odległość centymetrów
patrzę więc gdy oczy zamykam
gdy Twoim porankiem w deszczu zasypiam
i gdy rzęsami po przebudzeniu
Twojego zmierzchu jak motyl dotykam
patrzę gdy przesunięci w czasie i przestrzeni
gonimy swoje zmierzchy
uciekamy przed świtami
z prawdziwością słów i uczuć minięci
- dwie krople deszczu ma mapie
z pióra ironii losu niedbale kapnięte
zmierzch, świt, dzień, sen… tak co dzień
w głowie jak ćma krąży pytanie
czy lepiej nigdy Ciebie nie spróbować
czy potem gorzko tego smaku żałować
czas wie
szukałam w gwiazdach prawdy
szukałam we śnie
zapomniałam - czas lepiej wie
mogłam oszukać nieobecność
i tysiące kilometrów
mogłam na drugim końcu świata
myślami przy Tobie zasnąć
zapomniałam – czasu nie oszukam
mogłeś pisać że pod powiekami
mnie widzisz, że śnisz
zapomniałeś – czas jak licho - nie śpi
palcem na mapie mogłam dotykać Twojej dłoni
w Oceanii zanurzonej
i wierzyć że Twój zmierzch w końcu mój świt dogoni...
zapomniałam - czas w miejscu nie stoi
tylko on pokaże
co prawdą jest a co snem
co warte są bezsenne noce
co słowa za cicho wypowiadane
i suche dno kałamarza
co w moim sercu zostanie
2007
szukałam we śnie
zapomniałam - czas lepiej wie
mogłam oszukać nieobecność
i tysiące kilometrów
mogłam na drugim końcu świata
myślami przy Tobie zasnąć
zapomniałam – czasu nie oszukam
mogłeś pisać że pod powiekami
mnie widzisz, że śnisz
zapomniałeś – czas jak licho - nie śpi
palcem na mapie mogłam dotykać Twojej dłoni
w Oceanii zanurzonej
i wierzyć że Twój zmierzch w końcu mój świt dogoni...
zapomniałam - czas w miejscu nie stoi
tylko on pokaże
co prawdą jest a co snem
co warte są bezsenne noce
co słowa za cicho wypowiadane
i suche dno kałamarza
co w moim sercu zostanie
2007
gwiezdne wojny
w mojej głowie wojna
między pełnią
- szczęścia ideałami
a ciemną stroną księżyca
i gorącymi zmysłami
gdy serce supernową
płonie z pożądania
- głowa chłodem wszechświata
mówi – zamilcz
2007
między pełnią
- szczęścia ideałami
a ciemną stroną księżyca
i gorącymi zmysłami
gdy serce supernową
płonie z pożądania
- głowa chłodem wszechświata
mówi – zamilcz
2007
do góry nogami
twój świat wywrócony do góry nogami
czy mój świat wywrócony do góry nogami
co wygra?
na głowie serce stojące
czy głowa
co na przekór mocno stopami się trzyma ziemi
wszystkie zmysły wywrócone do góry nogami
dotyk zaczarowany
oczy namagnesowane
i nie wiem już gdzie leży percepcji prawdziwość
czy uwierzyć oczom czy uszom
dać się ponieść dobrym czy złym przeczuciom
zaufać czy zniknąć
otworzyć drzwi czy na zawsze zamilknąć
2007
czy mój świat wywrócony do góry nogami
co wygra?
na głowie serce stojące
czy głowa
co na przekór mocno stopami się trzyma ziemi
wszystkie zmysły wywrócone do góry nogami
dotyk zaczarowany
oczy namagnesowane
i nie wiem już gdzie leży percepcji prawdziwość
czy uwierzyć oczom czy uszom
dać się ponieść dobrym czy złym przeczuciom
zaufać czy zniknąć
otworzyć drzwi czy na zawsze zamilknąć
2007
ziarnka piasku
Tak mało minut
by żyć naprawdę
a każdą kradnę
złośliwej klepsydrze
Im bardziej czekam
na ziarnka piasku
to one znikają tym szybciej
Zatrzymać chcę choć na moment
spadające z nieba liście
uchwycić płonący słońca promień
wschodzący wziąć i ususzyć w zeszycie
I piasek co wciąż przez
palce się sypie
zatrzymać pozbierać
do kieszeni schować
i uciec
2001
by żyć naprawdę
a każdą kradnę
złośliwej klepsydrze
Im bardziej czekam
na ziarnka piasku
to one znikają tym szybciej
Zatrzymać chcę choć na moment
spadające z nieba liście
uchwycić płonący słońca promień
wschodzący wziąć i ususzyć w zeszycie
I piasek co wciąż przez
palce się sypie
zatrzymać pozbierać
do kieszeni schować
i uciec
2001
Konkurs literacki o Laur Konika Morskiego 2011 pt. „Nadmorskie klimaty”
Przytaczam fragment maila, krótki, tajemniczy - ale fakty mówią same za siebie!
"Witam Panią. Jest mi miło poinformować, że nalazła się Pani w gronie finalistów tegorocznego Konkursu Literackiego o Laur Konika Morskiego.
W związku z tym mam pytanie, czy jest Pani skłonna przyjechać do Świnoujścia na finał konkursu. Impreza z tym związana odbędzie sie 26 czerwca br.
Pozdrawiam Anna Kamińska-Szpachta prezes Klubu Literackiego Na Wyspie"
"Witam Panią. Jest mi miło poinformować, że nalazła się Pani w gronie finalistów tegorocznego Konkursu Literackiego o Laur Konika Morskiego.
W związku z tym mam pytanie, czy jest Pani skłonna przyjechać do Świnoujścia na finał konkursu. Impreza z tym związana odbędzie sie 26 czerwca br.
Pozdrawiam Anna Kamińska-Szpachta prezes Klubu Literackiego Na Wyspie"
Subskrybuj:
Posty (Atom)