jesienny park
park
gdzie świadkami zamglonych poranków
kradzionych ukradkiem z zegara na wieży
były liście pierwsze - wiosenne
codziennie tą drogą
na ławce pod drzewem
- nie dziś
choć jeszcze na drodze dwa ślady
jeszcze wśród liści majaczą dwa cienie
ścieżką powoli idące
lecz coraz bledsze we mgle ich twarze
...znikają
wspomnienie rąk splecionych łapczywie
wśród liści się rozpływa
i szepty ciche odchodzą z pamięci letniego powiewu
dziś tylko łzy rosy na ławce
i błagam by pamięć została
by liście nie spadły
- bo tylko one pamiętają
i ja
2001
majowa burza
pragnienia pogięte na wzór piorunów
nim zdążą kształt przybrać realny
z hukiem szaleństwa
spadają na ziemię
co zbyt bliska dziś niebu
przebłyski rozsądku w ciemności
szybsze niż dźwięk
szybsze niż wiatr
rozjaśniają horyzont zza chmur
na moment tylko
by zgasnąć od razu
i ani jednej łzy kropla nie spadnie dziś z nieba
bo żałować nie ma czego
do czerwoności rozgrzanego powietrza?
upału w bezruchu na sekundę zastygłego?
ułamka ciszy przed życiodajną burzą?
2012
czy żyję?
emocje uśpione
by nie kusić demonów
emocje uśpione
by zasypiać bez strachu
by dzień budzić bez łez
by nie trafiać myślami w zakątki
gdzie dręczą wspomnienia
gdzie głowę katuje sumienie
emocje uśpione
więc brak w sercu drżenia
które zwykle trzyma przy życiu
…więc czy żyję?
2012
iskra
wbrew woli
wbrew
rozsądkowi
wbrew
pierwotnemu instynktowi
poparzone
dłonie
chcą jeszcze
dotknąć płomienia
choć sam nie
potrzesz zapałki
złudna
nadzieja każe czekać
na grom i
iskrę
na
przyzwolenie z nieba
bo każda
iskra to początek płomienia
2011
zagadka
jak aktem wiary
może stać się zwątpienie
jak krzykiem
być może głuche milczenie
jak wyznaniem
- uparte zaprzeczenie
nie zrozumiesz
póki nie zaufasz sobie
i nie odgadniesz zagadki
jaką jest człowiek
co stoi przy Tobie
2008
niesforne
nie myśl naiwnie
że spokój odnajdziesz w dojrzałości
czas nie przynosi wytchnienia
masz serce gorące po to
by z piersi się rwało
by zimnemu rozsądkowi uciekało
naiwne i głupie
wciąż by życiem kipiało
i choć masz głowę
co serce w ryzach codzienności trzyma
lubi się czasem z łańcucha rozsądku urwać
wtedy już beznadziejnie
głowa z sercem w chmurach niesfornie buja
i nie znajdziesz ukojeniaw rytmie zwykłego istnienia
mądrość wielka nie przyniesie uspokojenia
masz serce niepozorne i małe
lecz póki bije
będzie głowę w kłopoty wpędzało
2012
NieAnioł w Poznaniu
miasto pod skrzydłami
żelaznych aniołów
wchłonęło mnie
w schemat ulic i dni
i tylko czasem patrzę ukradkiem
w przeszłość
- choć nie wypada
NieAniołom zesłanym na ziemię
i tęsknię
spoglądam zazdrośnie w górę
na żelazne anioły
co miasta pilnują
z nieba
…z nieba widać skrzące światła Plant
przycupnięty nad Wisłą Kazimierz
gdzie gubiłam beztrosko anielskie pióra
i smoka pod wzgórzem
co płomienie w sercu wzniecał co chwilę
2011
wycinanki
znów jedno słowo
pół zdania może
i serce się wierci
słuchać rozsądku nie może
znów długo będę odchodzić
wytarte słowa wycinać z cierpienia
z uszu wyganiać dźwięki wspomnienia
nie przychodź już więcej
bo w końcu sił braknie
co mam wycinać z siebie
gdy łez mi zabraknie
2003
nieposkładane
to co chciałabym wykrzyczeć
słowa ciężkie jak głaz
by z lekkością potem pofrunąć jak ptak
a boję się je nawet napisać
słowa których nie umiem poskładać
ani w myśli
ani w zdań dźwięk
leżą na dnie tam gdzie serca cień
słowa co nie mogą znaczyć
choć mogą mieć sens
anagramy uczuć
splątane w wiersz
2012
powtarzalność
powtarzalność
przeżyć
podobieństwo
emocji
pomiędzy
serc wszechświatami
i tylko cień
niepokoju
gdy słyszysz
swoją historię
obcymi
mówioną ustami
powtarzalność
drżeń
podobieństwo
uniesień
pomiędzy
uczuć orbitami
i ten ślad
niepewności
czy nie
powiedziałeś przez sen
tego co
w tajemnicy skrywałeś
czy to tylko
ludzie dzielą historie te same
czy to tylko
te same atomy krążą między miłościami
2012
cisza
cisza by w siebie się wsłuchać
cisza by w rytm serca się wczuć
cisza by usłyszeć
krzyk
to ja wołam -
- to ja słucham
cisza by stanąć na moment
cisza by spojrzeć za siebie
cisza by rachunek
zysków moich -
- moich strat
cisza by usłyszeć jak płynie czas
2008
blisko
mijamy się tak blisko
jak bliscy sobie jesteśmy
mijamy się
w progu sypialni
byś mógł wejść
w moją pościel
w moje sny
mijamy się
bladym świtem
gdy wchodzę
w twoją przestrzeń
w twoje dni
mijamy się
by móc wspólnie iść
2010
NieAnioł poznaje zdradę
zdradziłam cię z uśmiechem na ustach
to przyszło aż nazbyt lekko
zdradziłam bez chwili wahania
gdy spałeś ufnie jak dziecko
zdradziłam najgorzej jak mogłam
tam gdzie ufałeś we wszystko
zdradziłam cię właśnie wtedy
gdy byłeś przy mnie tak blisko
zdradziłam cię tuż za progiem
w ramionach które miałeś za brata
zdradziłam cię lekką ręką
może pożałuję przed końcem świata
zdradziłam cię było cudownie
tylko ja wiem co wtedy myślałam
zdradziłam choć nie wiem dlaczego
...noc taki sen przyniosła gdy spałam
2004
bez znaku zapytania
słowo jedno
niedbale rzucone
dobra moneta czy kłoda pod nogi?
potknięcie lekkie w biegu
świat zawirował
i tylko szum w głowie
podnoszę słowo
ogrzewam w dłoni
oglądam powoli dokładnie
po stokroć z każdej strony
słowo w słońcu
radośnie się mieni
tanie błyskotki
czy szczere złoto na dłoni
destyluję z niego znaczenia
słowo bez kropki
bez znaku zapytania
i nie wiem czy to początek
czy koniec zdania?
2011
droga
każdy krok to początek drogi
szansa by znów zacząć
wszystko od nowa
bo ziemia pod stopami
codziennie nieznana
każdy kamień jak powód
by iść uparcie do przodu
każdy zakręt - ryzyko
znak zapytania nad chwilą
ruletka horyzontu się kręci
na co padnie tym razem?
którędy droga cię poprowadzi?
nieważne
każdy krok
to szansa
tylko ją wykorzystaj
tylko się nie zatrzymuj
tylko idź
2010
hipokryzja ekshibicjonisty
moja nagość to tajemnica
nie ciało obnażam bez wstydu
mój ekshibicjonizm
bardziej subtelny
wyobraźni karta odkryta
to w wierszach
brutalnie zdzieram płaszcz z duszy
kołysząc rymami rozbieram myśli
rąbek serca uchylam i chowam
- nagie emocje
wystawiam na widok publiczny
a zmysły karmi rozkosz dzika
gdy Ty czytając co noc
bezwstydnie na tysiąc sposobów
moje słowa dotykasz
podpisano: ja, ekshibicjonistka - hipokryta
2011
nie ciało obnażam bez wstydu
mój ekshibicjonizm
bardziej subtelny
wyobraźni karta odkryta
to w wierszach
brutalnie zdzieram płaszcz z duszy
kołysząc rymami rozbieram myśli
rąbek serca uchylam i chowam
- nagie emocje
wystawiam na widok publiczny
a zmysły karmi rozkosz dzika
gdy Ty czytając co noc
bezwstydnie na tysiąc sposobów
moje słowa dotykasz
podpisano: ja, ekshibicjonistka - hipokryta
2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
