jesienny park
park
gdzie świadkami zamglonych poranków
kradzionych ukradkiem z zegara na wieży
były liście pierwsze - wiosenne
codziennie tą drogą
na ławce pod drzewem
- nie dziś
choć jeszcze na drodze dwa ślady
jeszcze wśród liści majaczą dwa cienie
ścieżką powoli idące
lecz coraz bledsze we mgle ich twarze
...znikają
wspomnienie rąk splecionych łapczywie
wśród liści się rozpływa
i szepty ciche odchodzą z pamięci letniego powiewu
dziś tylko łzy rosy na ławce
i błagam by pamięć została
by liście nie spadły
- bo tylko one pamiętają
i ja
2001
Subskrybuj:
Posty (Atom)