między-czas
zagubiony w między-czasie
biegniesz by zdążyć
nie wiadomo dokąd
moment zawsze nieodpowiedni
by żyć naprawdę
potrzebujesz trzęsienia?
uczucia jak spod stóp
osuwa się ziemia?
wtedy przystaniesz na moment
i zrozumiesz
że nic nie jest dane na zawsze
a szczęście trwa tylko tyle
ile sam zadbasz o trwanie chwili
2011
Święty NieAnioł?
święta ja?
święta noc?
świętojański wisi księżyc
świętojański krąży mrok
szos bezkresnych czarna nić
w noc bezkresnych cudów lśni
ja wciąż w drodze
ja wśród pól
pośród lasów, wielkich miast
szukam
pytam
błądzę...
...cóż
NieAnioła taki los
wygnanego
wyklętego
w tę noc Tobie wyśnionego
2005
święta noc?
świętojański wisi księżyc
świętojański krąży mrok
szos bezkresnych czarna nić
w noc bezkresnych cudów lśni
ja wciąż w drodze
ja wśród pól
pośród lasów, wielkich miast
szukam
pytam
błądzę...
...cóż
NieAnioła taki los
wygnanego
wyklętego
w tę noc Tobie wyśnionego
2005
zmierzch, świt, dzień, sen
przez odległość dwóch oceanów
przez świata setki kilometrów
łatwiej spojrzeć Ci w oczy
niż gdy między ustami była odległość centymetrów
patrzę więc gdy oczy zamykam
gdy Twoim porankiem w deszczu zasypiam
i gdy rzęsami po przebudzeniu
Twojego zmierzchu jak motyl dotykam
patrzę gdy przesunięci w czasie i przestrzeni
gonimy swoje zmierzchy
uciekamy przed świtami
z prawdziwością słów i uczuć minięci
- dwie krople deszczu ma mapie
z pióra ironii losu niedbale kapnięte
zmierzch, świt, dzień, sen… tak co dzień
w głowie jak ćma krąży pytanie
czy lepiej nigdy Ciebie nie spróbować
czy potem gorzko tego smaku żałować
przez świata setki kilometrów
łatwiej spojrzeć Ci w oczy
niż gdy między ustami była odległość centymetrów
patrzę więc gdy oczy zamykam
gdy Twoim porankiem w deszczu zasypiam
i gdy rzęsami po przebudzeniu
Twojego zmierzchu jak motyl dotykam
patrzę gdy przesunięci w czasie i przestrzeni
gonimy swoje zmierzchy
uciekamy przed świtami
z prawdziwością słów i uczuć minięci
- dwie krople deszczu ma mapie
z pióra ironii losu niedbale kapnięte
zmierzch, świt, dzień, sen… tak co dzień
w głowie jak ćma krąży pytanie
czy lepiej nigdy Ciebie nie spróbować
czy potem gorzko tego smaku żałować
czas wie
szukałam w gwiazdach prawdy
szukałam we śnie
zapomniałam - czas lepiej wie
mogłam oszukać nieobecność
i tysiące kilometrów
mogłam na drugim końcu świata
myślami przy Tobie zasnąć
zapomniałam – czasu nie oszukam
mogłeś pisać że pod powiekami
mnie widzisz, że śnisz
zapomniałeś – czas jak licho - nie śpi
palcem na mapie mogłam dotykać Twojej dłoni
w Oceanii zanurzonej
i wierzyć że Twój zmierzch w końcu mój świt dogoni...
zapomniałam - czas w miejscu nie stoi
tylko on pokaże
co prawdą jest a co snem
co warte są bezsenne noce
co słowa za cicho wypowiadane
i suche dno kałamarza
co w moim sercu zostanie
2007
szukałam we śnie
zapomniałam - czas lepiej wie
mogłam oszukać nieobecność
i tysiące kilometrów
mogłam na drugim końcu świata
myślami przy Tobie zasnąć
zapomniałam – czasu nie oszukam
mogłeś pisać że pod powiekami
mnie widzisz, że śnisz
zapomniałeś – czas jak licho - nie śpi
palcem na mapie mogłam dotykać Twojej dłoni
w Oceanii zanurzonej
i wierzyć że Twój zmierzch w końcu mój świt dogoni...
zapomniałam - czas w miejscu nie stoi
tylko on pokaże
co prawdą jest a co snem
co warte są bezsenne noce
co słowa za cicho wypowiadane
i suche dno kałamarza
co w moim sercu zostanie
2007
gwiezdne wojny
w mojej głowie wojna
między pełnią
- szczęścia ideałami
a ciemną stroną księżyca
i gorącymi zmysłami
gdy serce supernową
płonie z pożądania
- głowa chłodem wszechświata
mówi – zamilcz
2007
między pełnią
- szczęścia ideałami
a ciemną stroną księżyca
i gorącymi zmysłami
gdy serce supernową
płonie z pożądania
- głowa chłodem wszechświata
mówi – zamilcz
2007
do góry nogami
twój świat wywrócony do góry nogami
czy mój świat wywrócony do góry nogami
co wygra?
na głowie serce stojące
czy głowa
co na przekór mocno stopami się trzyma ziemi
wszystkie zmysły wywrócone do góry nogami
dotyk zaczarowany
oczy namagnesowane
i nie wiem już gdzie leży percepcji prawdziwość
czy uwierzyć oczom czy uszom
dać się ponieść dobrym czy złym przeczuciom
zaufać czy zniknąć
otworzyć drzwi czy na zawsze zamilknąć
2007
czy mój świat wywrócony do góry nogami
co wygra?
na głowie serce stojące
czy głowa
co na przekór mocno stopami się trzyma ziemi
wszystkie zmysły wywrócone do góry nogami
dotyk zaczarowany
oczy namagnesowane
i nie wiem już gdzie leży percepcji prawdziwość
czy uwierzyć oczom czy uszom
dać się ponieść dobrym czy złym przeczuciom
zaufać czy zniknąć
otworzyć drzwi czy na zawsze zamilknąć
2007
ziarnka piasku
Tak mało minut
by żyć naprawdę
a każdą kradnę
złośliwej klepsydrze
Im bardziej czekam
na ziarnka piasku
to one znikają tym szybciej
Zatrzymać chcę choć na moment
spadające z nieba liście
uchwycić płonący słońca promień
wschodzący wziąć i ususzyć w zeszycie
I piasek co wciąż przez
palce się sypie
zatrzymać pozbierać
do kieszeni schować
i uciec
2001
by żyć naprawdę
a każdą kradnę
złośliwej klepsydrze
Im bardziej czekam
na ziarnka piasku
to one znikają tym szybciej
Zatrzymać chcę choć na moment
spadające z nieba liście
uchwycić płonący słońca promień
wschodzący wziąć i ususzyć w zeszycie
I piasek co wciąż przez
palce się sypie
zatrzymać pozbierać
do kieszeni schować
i uciec
2001
Konkurs literacki o Laur Konika Morskiego 2011 pt. „Nadmorskie klimaty”
Przytaczam fragment maila, krótki, tajemniczy - ale fakty mówią same za siebie!
"Witam Panią. Jest mi miło poinformować, że nalazła się Pani w gronie finalistów tegorocznego Konkursu Literackiego o Laur Konika Morskiego.
W związku z tym mam pytanie, czy jest Pani skłonna przyjechać do Świnoujścia na finał konkursu. Impreza z tym związana odbędzie sie 26 czerwca br.
Pozdrawiam Anna Kamińska-Szpachta prezes Klubu Literackiego Na Wyspie"
"Witam Panią. Jest mi miło poinformować, że nalazła się Pani w gronie finalistów tegorocznego Konkursu Literackiego o Laur Konika Morskiego.
W związku z tym mam pytanie, czy jest Pani skłonna przyjechać do Świnoujścia na finał konkursu. Impreza z tym związana odbędzie sie 26 czerwca br.
Pozdrawiam Anna Kamińska-Szpachta prezes Klubu Literackiego Na Wyspie"
XXVI Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jana Jakubika
Jury XXVI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jana Jakubika przyznało NieAniołowi II nagrodę!!!
Komisja w składzie: Melitta Krzywańska – przewodnicząca, Hanna Brzoskowska – sekretarz, Beata Szymańska – członek, Jerzy Wera – członek po uważnym zapoznaniu się z wierszami 88 autorów nadesłanymi na XXVI Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jana Jakubika postanowiła przyznać nagrodę główną autorowi wierszy opatrzonych godłem SUERTE. Nagrodę za II miejsce autorowi wierszy opatrzonych godłem NieAnioł oraz nagrodę za III miejsce autorowi wierszy opatrzonych godłem SARACEN, a także wyróżnienia autorom wierszy opatrzonych następującymi godłami: NOBLE, LITERAT, HENCZYSŁAW.
Ufff... udało się zdążyć na uroczyste wręczenie nagród. W lekkim pośpiechu - ale jakże miło.
Były kwiaty, była poezja - ta recytowana i ta śpiewana.
Piękna, kameralna uroczystośc - a na koniec zwiedzanie zamku krzyżackiego!
Komisja w składzie: Melitta Krzywańska – przewodnicząca, Hanna Brzoskowska – sekretarz, Beata Szymańska – członek, Jerzy Wera – członek po uważnym zapoznaniu się z wierszami 88 autorów nadesłanymi na XXVI Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jana Jakubika postanowiła przyznać nagrodę główną autorowi wierszy opatrzonych godłem SUERTE. Nagrodę za II miejsce autorowi wierszy opatrzonych godłem NieAnioł oraz nagrodę za III miejsce autorowi wierszy opatrzonych godłem SARACEN, a także wyróżnienia autorom wierszy opatrzonych następującymi godłami: NOBLE, LITERAT, HENCZYSŁAW.
Ufff... udało się zdążyć na uroczyste wręczenie nagród. W lekkim pośpiechu - ale jakże miło.
Były kwiaty, była poezja - ta recytowana i ta śpiewana.
Piękna, kameralna uroczystośc - a na koniec zwiedzanie zamku krzyżackiego!
chwila
żyjesz szybko, kochasz zachłannie
tysiące wrażeń
setki doświadczeń
skrywane emocje katalogujesz starannie
mimo wysiłku, mimo pragnień
zapamiętasz z życia tylko chwile
poranki kawą pachnące
wieczory konające zachodzącym słońcem
noce pełnią księżyca kwitnące
i gdy dostajesz od życia prezent
chwilę jak diament lśniącą
- niepomny, że chwili ulotny urok
to piękno tylko przez moment -
żądasz by ta chwila trwała bez końca!
lecz uniesienia moment po chwili szarzeje
ciąży jak kamień,
wymaga poświęceń
chwili szczęście w codzienność zaklęte
czy będziesz więc umiał chwilę z pokorą przyjąć?
czy dasz sobie szansę
by w pamięci pozostało tylko szczęście
i dasz chwili cicho przeminąć?
2011
tysiące wrażeń
setki doświadczeń
skrywane emocje katalogujesz starannie
mimo wysiłku, mimo pragnień
zapamiętasz z życia tylko chwile
poranki kawą pachnące
wieczory konające zachodzącym słońcem
noce pełnią księżyca kwitnące
i gdy dostajesz od życia prezent
chwilę jak diament lśniącą
- niepomny, że chwili ulotny urok
to piękno tylko przez moment -
żądasz by ta chwila trwała bez końca!
lecz uniesienia moment po chwili szarzeje
ciąży jak kamień,
wymaga poświęceń
chwili szczęście w codzienność zaklęte
czy będziesz więc umiał chwilę z pokorą przyjąć?
czy dasz sobie szansę
by w pamięci pozostało tylko szczęście
i dasz chwili cicho przeminąć?
2011
burzowa rozmowa
dźwięk przez czas biegnący
nim ktokolwiek pomyśli
niepodważalnie się stanie
nim zdąży się przyśnić
nie ma prawa negacji
powie co musisz usłyszeć
to nie zmyślona muzyka
wyszepta co w żyłach chowa
powie choć piasek w ustach zgrzyta
nie uciekaj
przecież wiem gdzie się schowasz
tam gdzie zawsze świeci słońce
im dalej biec będziesz tym bardziej
- słowa wybrzmią do końca
więc słuchaj
2003
nim ktokolwiek pomyśli
niepodważalnie się stanie
nim zdąży się przyśnić
nie ma prawa negacji
powie co musisz usłyszeć
to nie zmyślona muzyka
wyszepta co w żyłach chowa
powie choć piasek w ustach zgrzyta
nie uciekaj
przecież wiem gdzie się schowasz
tam gdzie zawsze świeci słońce
im dalej biec będziesz tym bardziej
- słowa wybrzmią do końca
więc słuchaj
2003
ten czas
co ma w sobie ten czas
w ramionach okna oczy zamykać
śnić na jawie
środkiem nocy oddychać
szczęście w powietrzu zawisło
niebo pod powiekami umyka
wszystko niebo usłane kwiatami
wszystko wiosna noc marzeniami
2003
w ramionach okna oczy zamykać
śnić na jawie
środkiem nocy oddychać
szczęście w powietrzu zawisło
niebo pod powiekami umyka
wszystko niebo usłane kwiatami
wszystko wiosna noc marzeniami
2003
poddasze
zabrano mi daleki horyzont
szeroką perspektywę
na świat
na rzeczy małe
i wielkie
zamknięto rozległe przestrzenie
jasne słońce
i zieleń drzew za oknem
w zamian dostałam niebo
a tam tylko chmury
2011
szeroką perspektywę
na świat
na rzeczy małe
i wielkie
zamknięto rozległe przestrzenie
jasne słońce
i zieleń drzew za oknem
w zamian dostałam niebo
a tam tylko chmury
2011
słuchaj co znaczą!
słowa, które tak trudno
i które łzy szczęścia
by nie powiedzieć zbyt późno
i nie do nikogo
więc teraz i szybko
lecz nigdy naprędce
spokojnie
wiem co znaczą
dla mnie i Ciebie
więc słuchaj
niepewności
drżenia rąk
mówię tak cicho
tylko dla Ciebie...
2002
i które łzy szczęścia
by nie powiedzieć zbyt późno
i nie do nikogo
więc teraz i szybko
lecz nigdy naprędce
spokojnie
wiem co znaczą
dla mnie i Ciebie
więc słuchaj
niepewności
drżenia rąk
mówię tak cicho
tylko dla Ciebie...
2002
NieAnioł
Nie jestem Aniołem
Nie umiem
Nie pamiętać
W mojej pamięci
jak filmy czarno-białe
słodko-gorzkie wspomnienia
pozostaną do końca
Umiem wybaczyć
Nie umiem zapomnieć
Ile jest warte wybaczenie bez zapomnienia?
Miłości NieAnioła?
------------------------------------------
Czy nie być Aniołem
to być szatanem?
2002
Nie umiem
Nie pamiętać
W mojej pamięci
jak filmy czarno-białe
słodko-gorzkie wspomnienia
pozostaną do końca
Umiem wybaczyć
Nie umiem zapomnieć
Ile jest warte wybaczenie bez zapomnienia?
Miłości NieAnioła?
------------------------------------------
Czy nie być Aniołem
to być szatanem?
2002
spełnienie
Bóg plącze ścieżki
uczy życia cierpieniem
- tylko zmęczonym rzuca odpowiedź
ból rodzi szczęście
kąsanie osy otwiera oczy
nikt się nie przyzna
że jednak bolało
lecz w ciszy
w półmroku
zapłacze
- tak być miało
by mógł Prawdę odnaleźć
potem obejrzy tę ziemię suchą
weźmie do ręki
przecedzi, przesypie
- przed chwilą ją zdeptał
nikogo nie słuchał
a ja jeszcze wierzę
- to Bóg znaczy ścieżki
i serce zna myśli Boga
choć czasem trop zmyli
w pamięci drogę zachowa
by wolno po śladach stóp bosych
natrafić na ślady zgubione
serce wróci do źródła
miłością jak wodą pustkę wypełni
i nie da zatęsknić oczom niebieskim
- szczęście wreszcie się spełni
2003
uczy życia cierpieniem
- tylko zmęczonym rzuca odpowiedź
ból rodzi szczęście
kąsanie osy otwiera oczy
nikt się nie przyzna
że jednak bolało
lecz w ciszy
w półmroku
zapłacze
- tak być miało
by mógł Prawdę odnaleźć
potem obejrzy tę ziemię suchą
weźmie do ręki
przecedzi, przesypie
- przed chwilą ją zdeptał
nikogo nie słuchał
a ja jeszcze wierzę
- to Bóg znaczy ścieżki
i serce zna myśli Boga
choć czasem trop zmyli
w pamięci drogę zachowa
by wolno po śladach stóp bosych
natrafić na ślady zgubione
serce wróci do źródła
miłością jak wodą pustkę wypełni
i nie da zatęsknić oczom niebieskim
- szczęście wreszcie się spełni
2003
zwięźle i na temat
w teatrze absurdu
zagrałam
sufler nie przyszedł
żniwo braw zbieram gorzkie
-------------------------
trzy zwiędnięte stokrotki
położyłam na stole
przeszedłeś obok
to ja
-------------------------
świat z betonu
urozmaicam
motylami
-------------------------
szukasz kwiatu paproci
więc idź dalej
ja jestem tylko
leśną poziomką
zaraz przekwitnę
-------------------------
topię niepokój
dłoni
w kieszeniach
pełnych spokoju
------------------------
zagrałam
sufler nie przyszedł
żniwo braw zbieram gorzkie
-------------------------
trzy zwiędnięte stokrotki
położyłam na stole
przeszedłeś obok
to ja
-------------------------
świat z betonu
urozmaicam
motylami
-------------------------
szukasz kwiatu paproci
więc idź dalej
ja jestem tylko
leśną poziomką
zaraz przekwitnę
-------------------------
topię niepokój
dłoni
w kieszeniach
pełnych spokoju
------------------------
dobra wróżka
Cioci Ani
pokazała jak słowa odsiewać
z popiołu myśli
nie błyskotkami nauczyła przyciągać
a magią wyobraźni
piórem jak różdżką
pozwoliła czarować
i gdy tylko przycupnę cicho
w codzienności zatracona
mówi mi pisz
pisz jak najwięcej
nie przestawaj
moja dobra wróżka
matka chrzestna
jak z kopciuszka
2011
kropla
gęstą kroplą po szybie spływam
pukam
dobijam się
dobijam się i gram na strunach wiatru
dudnię i stukam
natrętnie się pcham
o szybę co chwilę rozbijam się
lecz trwam
i ciągle natrętnie się pcham
do okien co nie moje są na świat
2003
pukam
dobijam się
dobijam się i gram na strunach wiatru
dudnię i stukam
natrętnie się pcham
o szybę co chwilę rozbijam się
lecz trwam
i ciągle natrętnie się pcham
do okien co nie moje są na świat
2003
niepokój
drganie myśli
nie pozwala zasnąć
choć dzień ciężki
i powieki ciężkie
atomowy ruch w głowie
trzyma w gotowości
ciało i umysł
każe myśleć
z prędkością światła
każe żyć
2010
nie pozwala zasnąć
choć dzień ciężki
i powieki ciężkie
atomowy ruch w głowie
trzyma w gotowości
ciało i umysł
każe myśleć
z prędkością światła
każe żyć
2010
Dobranoc
Dzień powoli się kończy. Dziękuję, że choć chwilę z tego szczególnego dnia, spędziłeś ze mną, Czytelniku. Mam nadzieję, że to była dobra chwila.
Zainteresowanie blogiem przerosło moje najśmielsze oczekiwania, 900 odsłon, dużo ciepłych, miłych słów od znajomych i nieznajomych.
Dziękuję. Postaram się zasłużyć na to uznanie.
Zaglądaj tu czasem, bo w mojej szufflandii jest jeszcze wiele nieodkrytych myśli.
Joanna
Zainteresowanie blogiem przerosło moje najśmielsze oczekiwania, 900 odsłon, dużo ciepłych, miłych słów od znajomych i nieznajomych.
Dziękuję. Postaram się zasłużyć na to uznanie.
Zaglądaj tu czasem, bo w mojej szufflandii jest jeszcze wiele nieodkrytych myśli.
Joanna
Za pięć 12.00 - otwieram bloga!
Witaj,
zapraszam Cię w niecodzienne miejsce, w którym do tej pory mało kto bywał. Moja szufflada.
Przez wiele lat dosłowna, w moim biurku – dziś już nieco bardziej nowoczesna, na blogu internetowym.
Mam nadzieję, że znajdziesz tam znajome emocje, może odkryjesz w moich słowach cień własnych myśli i poczujesz ciepły dreszcz wspomnień, odrobinę magii... Bo piszę o emocjach, które towarzyszą każdemu z nas, czasem tylko trudno nam je dostrzec.
Dziś pokazuję Ci mój punkt widzenia, mój świat…
Wiersze to mój sposób na ekshibicjonizm.
A jeśli znajdziesz chwilę – opisz swoje wrażenia w komentarzu – to dla mnie ważne, choć proszę o to z niepewnością i obawą.
Podział na górnym pasku mniej więcej odzwierciedla podział na nowe (present) i odkurzone teksty (rewind). Szeptanie to wiersze nagrodzone. Na bocznym pasku kilka słów o mnie -> NieAnioł, jeśli Cię to interesuje.
Nie zagaduję Cię już, Czytelniku i zostawiam sam na sam ze słowami.
Joanna Sawicka
zapraszam Cię w niecodzienne miejsce, w którym do tej pory mało kto bywał. Moja szufflada.
Przez wiele lat dosłowna, w moim biurku – dziś już nieco bardziej nowoczesna, na blogu internetowym.
Mam nadzieję, że znajdziesz tam znajome emocje, może odkryjesz w moich słowach cień własnych myśli i poczujesz ciepły dreszcz wspomnień, odrobinę magii... Bo piszę o emocjach, które towarzyszą każdemu z nas, czasem tylko trudno nam je dostrzec.
Dziś pokazuję Ci mój punkt widzenia, mój świat…
Wiersze to mój sposób na ekshibicjonizm.
A jeśli znajdziesz chwilę – opisz swoje wrażenia w komentarzu – to dla mnie ważne, choć proszę o to z niepewnością i obawą.
Podział na górnym pasku mniej więcej odzwierciedla podział na nowe (present) i odkurzone teksty (rewind). Szeptanie to wiersze nagrodzone. Na bocznym pasku kilka słów o mnie -> NieAnioł, jeśli Cię to interesuje.
Nie zagaduję Cię już, Czytelniku i zostawiam sam na sam ze słowami.
Joanna Sawicka
NieAnioł uczy się kochać
nie ufaj mi nigdy
choćbym się stała Aniołem
i miała oczy szafirem lśniące
bo błękit to tylko jeden
z odcieni czerni
a szatan przecież też jest aniołem
ja zwodniczo ci mącę
grą światła i cienia
maluję palcem po wodzie
i znikam
przebieram się w twoje marzenia
ty widzisz we mnie Niebo
chcesz wzlecieć ze mną na skrzydłach
choć w powietrzu czujesz
zapach rozstania
uparcie trzymasz miłości sidła
ale cóż warte jest takie kochanie
- miłość z rąk NieAnioła
miłość oszukana sprzedana
zbyt giętka
pierwsza z miłości do Piekła
2003
choćbym się stała Aniołem
i miała oczy szafirem lśniące
bo błękit to tylko jeden
z odcieni czerni
a szatan przecież też jest aniołem
ja zwodniczo ci mącę
grą światła i cienia
maluję palcem po wodzie
i znikam
przebieram się w twoje marzenia
ty widzisz we mnie Niebo
chcesz wzlecieć ze mną na skrzydłach
choć w powietrzu czujesz
zapach rozstania
uparcie trzymasz miłości sidła
ale cóż warte jest takie kochanie
- miłość z rąk NieAnioła
miłość oszukana sprzedana
zbyt giętka
pierwsza z miłości do Piekła
2003
musi trwać
słowo musi krzyczeć
by trwać
nie może w ciszy płótna
przysiąść pod farbą
szeptać bezdźwięcznie
i pod powiekami zasypiać
słowo musi dojrzeć
nim będzie rzucone
każda z liter przecedzona
oddzielić ziarnka piasku
wiatr z solą przemielić
poznać gdzie droga
którędy idzie człowiek
słowo wiatrem musi porywać
w morzu topić, dryfować
musi dąć i palić
gryźć i usta suszyć
powtarzane zażarcie
jak zaklęcie i wróżba
musi skały przenosić
i serca rozkruszać
2004
by trwać
nie może w ciszy płótna
przysiąść pod farbą
szeptać bezdźwięcznie
i pod powiekami zasypiać
słowo musi dojrzeć
nim będzie rzucone
każda z liter przecedzona
oddzielić ziarnka piasku
wiatr z solą przemielić
poznać gdzie droga
którędy idzie człowiek
słowo wiatrem musi porywać
w morzu topić, dryfować
musi dąć i palić
gryźć i usta suszyć
powtarzane zażarcie
jak zaklęcie i wróżba
musi skały przenosić
i serca rozkruszać
2004
zawierucha wiary
jestem wiatrem za twoimi plecami
dziś krzyczę i niszczę
niepokojem świszczę
albo złowrogo milczę długimi nocami
naiwnie wierzysz że jestem snem
cierpliwie czekasz
lekko się uśmiechasz
wciąż kochasz tę złudę marę – mnie
nie wiem już – niebo jest we mnie
ogień czy ziemia
coś w sobie zmieniam
czy nic dookoła mnie nie ma
podmuchem lodowym zadaję pytanie
zwątpienie lekarstwem
odejście bez zawahania
lecz zawierucha wiary milknie nad ranem
rano ujrzę myśli przejrzyste – szczęścia motyle
słońce świtem wschodzące
i Ciebie – Aniele śpiący
wytrwale przy moim boku… przepraszam – tylko tyle
2004
dziś krzyczę i niszczę
niepokojem świszczę
albo złowrogo milczę długimi nocami
naiwnie wierzysz że jestem snem
cierpliwie czekasz
lekko się uśmiechasz
wciąż kochasz tę złudę marę – mnie
nie wiem już – niebo jest we mnie
ogień czy ziemia
coś w sobie zmieniam
czy nic dookoła mnie nie ma
podmuchem lodowym zadaję pytanie
zwątpienie lekarstwem
odejście bez zawahania
lecz zawierucha wiary milknie nad ranem
rano ujrzę myśli przejrzyste – szczęścia motyle
słońce świtem wschodzące
i Ciebie – Aniele śpiący
wytrwale przy moim boku… przepraszam – tylko tyle
2004
trudno iść
trudniejsze niż cokolwiek
kochać i trwać
wierzyć i trwać
trudniejsze niż wszystko
żyć trwać i nie przestać
trudniejsze niż samotność
żyć blisko
pod niebem niskim
trudniejsze niż pustka
żyć w zasięgu dobrej pomocnej dłoni
najtrudniej iść prosto
tylko słowa Białego Anioła
Kaplica Sykstyńska, Wawel, Bieszczady – jak budowa
dla Ciebie kolumny strop i twarda podłoga
- dla innych prosta droga do Boga
2004
II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Myśl i twórczość Jana Pawła II” Aleksandrów Kuj., 2004r
kochać i trwać
wierzyć i trwać
trudniejsze niż wszystko
żyć trwać i nie przestać
trudniejsze niż samotność
żyć blisko
pod niebem niskim
trudniejsze niż pustka
żyć w zasięgu dobrej pomocnej dłoni
najtrudniej iść prosto
tylko słowa Białego Anioła
Kaplica Sykstyńska, Wawel, Bieszczady – jak budowa
dla Ciebie kolumny strop i twarda podłoga
- dla innych prosta droga do Boga
2004
II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Myśl i twórczość Jana Pawła II” Aleksandrów Kuj., 2004r
ogień i woda
dziś Bóg przyszedł ukradkiem
zastał mnie samą
z klepsydrą dziurawą w dłoni
(bezradny falochron – siedziałam nad brzegiem)
czas przez palce umykał
myśli gubiłam
sens topiłam
na plaży
(księżyc w morzu piękniał z chwili na chwilę)
On dłoń wyciągnął przed siebie
łapał piach
w kieszenie kładł głęboko
(szum fal wrześniowych samotnie wirował)
mój świat wziął do ręki
co w ustach zgrzytał
w oczy sypał
od zawsze
(świt spalił kres horyzontu)
Pan odszedł
(wiatr szormowe huki ściszył)
z klepsydry woda trysnęła
krystaliczna czysta
przejrzysta
i miłość
(biała mewa tuż nad głową – gołębicą się zdawała)
a ja źródłem potokiem
rzeką bystrą
co biegnie uparcie do morza
wprost w objęcia Boga
2004
II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Myśl i twórczość Jana Pawła II” Aleksandrów Kuj., 2004r
zastał mnie samą
z klepsydrą dziurawą w dłoni
(bezradny falochron – siedziałam nad brzegiem)
czas przez palce umykał
myśli gubiłam
sens topiłam
na plaży
(księżyc w morzu piękniał z chwili na chwilę)
On dłoń wyciągnął przed siebie
łapał piach
w kieszenie kładł głęboko
(szum fal wrześniowych samotnie wirował)
mój świat wziął do ręki
co w ustach zgrzytał
w oczy sypał
od zawsze
(świt spalił kres horyzontu)
Pan odszedł
(wiatr szormowe huki ściszył)
z klepsydry woda trysnęła
krystaliczna czysta
przejrzysta
i miłość
(biała mewa tuż nad głową – gołębicą się zdawała)
a ja źródłem potokiem
rzeką bystrą
co biegnie uparcie do morza
wprost w objęcia Boga
2004
II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Myśl i twórczość Jana Pawła II” Aleksandrów Kuj., 2004r
liczba pojedyncza
uczę się żyć
od kwiatu paproci
zakwita
tylko raz
i ta lekcja
tylko jedna
nauczy do końca
że życie
to liczba pojedyncza
a każdy dzień
jak oczko różańca
uczy pokory
2002
od kwiatu paproci
zakwita
tylko raz
i ta lekcja
tylko jedna
nauczy do końca
że życie
to liczba pojedyncza
a każdy dzień
jak oczko różańca
uczy pokory
2002
fotografia
uchwycony na fotografii moment
trwa między spojrzeniami
w pół-słowa zastygła
nie skończy się chwila
nikt nie wie - co wcześniej?
a można z blasku oczu
dopisać myśli
zaklęte na zawsze
w niemy krzyk ciszy
utkać pejzaż emocji
jak pajęczyna rozpięty
między dwoma ciałami
i możnaby rozświetlić ciemność
szczęścia latarniami
ale nikt nie wie - co dalej?
tylko płatki śniegu
pokruszone złudzenia
roztapia cicho ziemia
2010
trwa między spojrzeniami
w pół-słowa zastygła
nie skończy się chwila
nikt nie wie - co wcześniej?
a można z blasku oczu
dopisać myśli
zaklęte na zawsze
w niemy krzyk ciszy
utkać pejzaż emocji
jak pajęczyna rozpięty
między dwoma ciałami
i możnaby rozświetlić ciemność
szczęścia latarniami
ale nikt nie wie - co dalej?
tylko płatki śniegu
pokruszone złudzenia
roztapia cicho ziemia
2010
nadmorscy mężczyźni
z miasta, co tonie
jak w wodzie w puchu porannego zaspania
gdzie dachy, kominy, wieże kościołów
niby skały niezdarte na morzu
z porannej mgły
mężczyźni wychodzą
i więcej jest ich, wciąż więcej
ci sami co dnia
twarze mają kamienne, od lat
na dworcach, peronach, przystankach
odbiciem uśmiechu żony
w oczach zmęczonych
idą
po schodach
jeden za drugim
do stoczni idą
spośród mgły
2003
jak w wodzie w puchu porannego zaspania
gdzie dachy, kominy, wieże kościołów
niby skały niezdarte na morzu
z porannej mgły
mężczyźni wychodzą
i więcej jest ich, wciąż więcej
ci sami co dnia
twarze mają kamienne, od lat
na dworcach, peronach, przystankach
odbiciem uśmiechu żony
w oczach zmęczonych
idą
po schodach
jeden za drugim
do stoczni idą
spośród mgły
2003
w rytm cykad
tęsknię w rytm cykad wieczornych
już od zmierzchu
śnię szumem cichym
noce niespełnione
dni niedośnione
tęsknię za mgłą myśli lekką
co mnie unosi nad ziemią
ciebie lepi z puchu marzeń
podmuchem mi ciebie zabiera
choć ty tylko mara i marzenia
tęsknię choć wiem że cię nie ma
w świata mojego granicach
szukam uparcie twych śladów
ust dłoni i palców odcisków
wokół ciała mojego blisko
w rytm cykad wszystko
2005
już od zmierzchu
śnię szumem cichym
noce niespełnione
dni niedośnione
tęsknię za mgłą myśli lekką
co mnie unosi nad ziemią
ciebie lepi z puchu marzeń
podmuchem mi ciebie zabiera
choć ty tylko mara i marzenia
tęsknię choć wiem że cię nie ma
w świata mojego granicach
szukam uparcie twych śladów
ust dłoni i palców odcisków
wokół ciała mojego blisko
w rytm cykad wszystko
2005
geometria uczuć
czas wokół nas zatoczył koło
krzywe losu falują na wietrze
nasze wzloty i upadki
- linie życia przecięły się wreszcie
na osi czasu stoimy nieśmiało
za nami różne życia równania
iloczyn dobrych i złych wyborów
asymetria szczęścia wpisana w koło
misternie liczone szansy na szczęście
prawdopodobieństwo spełnienia założeń życia
czy uda się nam sprowadzić wszystko
do wspólnych dni mianownika
2011
krzywe losu falują na wietrze
nasze wzloty i upadki
- linie życia przecięły się wreszcie
na osi czasu stoimy nieśmiało
za nami różne życia równania
iloczyn dobrych i złych wyborów
asymetria szczęścia wpisana w koło
misternie liczone szansy na szczęście
prawdopodobieństwo spełnienia założeń życia
czy uda się nam sprowadzić wszystko
do wspólnych dni mianownika
2011
…w tym roku wiosna zakwitła jaśminami…
dzieliła nas tylko przestrzeń
między oczu błękitnymi przestworzami
powietrze napięte jak struna pomiędzy nami
i szept rozsądku – zimna szklana szyba między gorącymi ustami
oddechy stłumione by świata nie zbudzić
na moment przed świtaniem
niedopita kropla wina, iskra sennego słońca…
już czas na niedzielne śniadanie
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie
dziś dzieli nas tylko przestrzeń
między świata błękitnymi oceanami
myśli pomiędzy nami wiatrem przez pół świata gnane
i serca drżenie na drugim końcu świata wyczuwane
obrazy jak modlitwy zapamiętane by na jawie dośnić
to, co nie zostało powiedziane
twój świt moim zmierzchem, twój słońca promień moim deszczem
noce niedośnione, przeznaczenia niespełnione
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie
2007
między oczu błękitnymi przestworzami
powietrze napięte jak struna pomiędzy nami
i szept rozsądku – zimna szklana szyba między gorącymi ustami
oddechy stłumione by świata nie zbudzić
na moment przed świtaniem
niedopita kropla wina, iskra sennego słońca…
już czas na niedzielne śniadanie
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie
dziś dzieli nas tylko przestrzeń
między świata błękitnymi oceanami
myśli pomiędzy nami wiatrem przez pół świata gnane
i serca drżenie na drugim końcu świata wyczuwane
obrazy jak modlitwy zapamiętane by na jawie dośnić
to, co nie zostało powiedziane
twój świt moim zmierzchem, twój słońca promień moim deszczem
noce niedośnione, przeznaczenia niespełnione
– nim świt blady wstanie dla nas zawsze nadchodzi rozstanie
2007
inny
być ponad
chcieć więcej
od siebie
od świata
sięgać poza horyzont
widzieć rzeczy dla innych niedostrzegalne
pierwszym witać świt
ostatnim dzień kończyć
chmury mieć na wyciągnięcie ręki
i nawet bliżej do nieba
mieć przestrzeń
by oddychać
mieć przestrzeń
by tworzyć
mieć przestrzeń
by czuć
mieć wszystko
nikogo tuż obok
2008
chcieć więcej
od siebie
od świata
sięgać poza horyzont
widzieć rzeczy dla innych niedostrzegalne
pierwszym witać świt
ostatnim dzień kończyć
chmury mieć na wyciągnięcie ręki
i nawet bliżej do nieba
mieć przestrzeń
by oddychać
mieć przestrzeń
by tworzyć
mieć przestrzeń
by czuć
mieć wszystko
nikogo tuż obok
2008
ja i ćma
ćma
moje myśli
wciąż ku światłu mkną
krążą
wiruje świat
niecierpliwie do światła lgną
na wyścigi z piórem
leci do światła
ćma
niepomna, że żar
natrętnie do lampy się pcha
trójkąt bermudzki
wszystko niknie, ginie, milknie
gdzie ja moje myśli
i ćma
2005
moje myśli
wciąż ku światłu mkną
krążą
wiruje świat
niecierpliwie do światła lgną
na wyścigi z piórem
leci do światła
ćma
niepomna, że żar
natrętnie do lampy się pcha
trójkąt bermudzki
wszystko niknie, ginie, milknie
gdzie ja moje myśli
i ćma
2005
a jeśli?
a jeśli
takie jest szczęście
błysk ledwie
huk grzmot i ulewa
a potem tylko echo z oddali
i wspomnienie uparte
deszczem po świt się tłucze
lecz przyjrzyj się światłu!
cała ziemia w jego blasku
i każdy słyszy krzyk szczęścia
gdy niebo z ziemią się spotyka
na chwili ułamek
jak w życiu…
więc będę czekać na skrawek życia
– kilka sekund z wieczności
a potem ich odejście
celebrować będę co rano
kroplami deszczu na parapecie
co po burzy zostaną
2004
takie jest szczęście
błysk ledwie
huk grzmot i ulewa
a potem tylko echo z oddali
i wspomnienie uparte
deszczem po świt się tłucze
lecz przyjrzyj się światłu!
cała ziemia w jego blasku
i każdy słyszy krzyk szczęścia
gdy niebo z ziemią się spotyka
na chwili ułamek
jak w życiu…
więc będę czekać na skrawek życia
– kilka sekund z wieczności
a potem ich odejście
celebrować będę co rano
kroplami deszczu na parapecie
co po burzy zostaną
2004
w drodze do świtu
mknę bezszelestnie przez noc
zostawiam za sobą
godziny, kilometry, myśli
może ucieknę spod nieba
w granatowej chmurze nocy
pędzę przed siebie
by skryć się za horyzont
---
przez chmury myśli droga kręta
lecz światłem księżyca
we mgle prowadzona
dotrę do świtu
bez cienia zwątpienia
2010
zostawiam za sobą
godziny, kilometry, myśli
może ucieknę spod nieba
w granatowej chmurze nocy
pędzę przed siebie
by skryć się za horyzont
---
przez chmury myśli droga kręta
lecz światłem księżyca
we mgle prowadzona
dotrę do świtu
bez cienia zwątpienia
2010
tik-tak, nie-tak
wyciągam rękę w rytm
tik - tak
choć nikt nigdy nie powiedział: nie
nie powiedział: tak
wyciągam rękę
tak
by poczuć raz jeszcze
smak włosów
szept skóry
sen ust
tik - tak
nie było między nami: nie
nie było: tak
nic nie było
i nie będzie
a jednak się stanie
i nic się nie zmieni
i wszystko się zdarzy
2005
tik - tak
choć nikt nigdy nie powiedział: nie
nie powiedział: tak
wyciągam rękę
tak
by poczuć raz jeszcze
smak włosów
szept skóry
sen ust
tik - tak
nie było między nami: nie
nie było: tak
nic nie było
i nie będzie
a jednak się stanie
i nic się nie zmieni
i wszystko się zdarzy
2005
takie miejsce
takie miejsce
w środku ruchliwego miasta
poza czasem
gdzie milknie szum
wystarczy zamknąć oczy
by poczuć przestrzeń
utkaną z jedwabnych myśli
i spokój
takie miejsce
w samym sobie
poza materią
gdzie cichnie krzyk
wystarczy zamknąć oczy
by odnaleźć siebie
pomiędzy pragnieniami a rzeczywistością
i mieć siłę
takie miejsce by żyć
prawdziwie
2008
w środku ruchliwego miasta
poza czasem
gdzie milknie szum
wystarczy zamknąć oczy
by poczuć przestrzeń
utkaną z jedwabnych myśli
i spokój
takie miejsce
w samym sobie
poza materią
gdzie cichnie krzyk
wystarczy zamknąć oczy
by odnaleźć siebie
pomiędzy pragnieniami a rzeczywistością
i mieć siłę
takie miejsce by żyć
prawdziwie
2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)


